Sprzedaż bezpośrednia vs. JA czyli pierwsze spotkanie!

Dzisiaj podzielę się z Tobą moją historią, która przybliży Ci moje pierwsze spotkanie ze sprzedaż bezpośrednią! Dowiesz się, w jaki sposób zbudowałam pozytywne przekonania na ten temat, a tym samym poprawiłam swoją skuteczność. Ponadto zdradzę Ci, dlaczego bycie sprzedawcą stało się świetną zabawą a nie tylko zwykłą czynnością zawodową. No to zaczynamy!

Sprzedaż bezpośrednia vs. JA czyli pierwsze spotkanie!
Jak wyglądało moje pierwsze spotkanie ze sprzedażą bezpośrednią?

Jak to się u mnie zaczęło?

Kiedy byłam na czwartym roku studiów, zaangażowałam się w działalność organizacji studenckiej. Po rekrutacji i praktykach zdecydowałam się dołączyć do Działu Marketingu, gdyż od dawna interesowałam się reklamą. Najbardziej przerażał mnie Dział Sprzedaży, gdyż bałam się dzwonienia do obcych ludzi i sprzedawania usług naszej organizacji. Niestety odeszło jednocześnie kilku członków z tego działu oraz musieliśmy zorganizować kolejne praktyki ze szkoleniem. Wtedy oddelegowano mnie do pomocy w Dziale Sprzedaży. Byłam przerażona całą tą sytuacją!

A więc co robiłam wtedy jako sprzedawca?

Każdego dnia musiałam dzwonić do firm szkoleniowych, aby umówić spotkanie sprzedażowe z właścicielem. Zarząd naszej organizacji opracował plan, w którym oferowaliśmy barter usług. Otóż firma szkoleniowa miała przeprowadzić szkolenie dla nas, a my dla nich badanie rynku, którego potrzebują. Przy czym nikt mnie nie wdrożył i nie powiedział, jak mam sprzedawać! Dzwoniąc miałam ściśnięte gardło i ucisk w żołądku, a po każdym telefonie musiałam odczekać z 5 minut, aby wyciszyć się. Po tygodniu odmów miałam już dość! Moje negatywne przekonania wobec sprzedaży bezpośredniej tylko umocniły się. Że trzeba mieć „gadane”. Że trzeba urodzić się sprzedawcą i być nachalnym, aby umówić się na spotkanie sprzedażowe.

Dlaczego pomimo trudności dzwoniłam dalej?

Chcąc dalej rozwijać się w Dziale Marketingu, musiałam kontynuować moją „akwizycję”. Inaczej nasza organizacja mogłaby nawet zawiesić działalność! Straciłabym okazję do rozwoju i nauki. Dlatego dzwoniłam dalej, mimo że byłam do tego bardzo negatywnie nastawiona. Jednak pewnego dnia nastąpił przełom! Zadzwoniłam do pana Tomasza, który bardzo pozytywnie zareagował na mój telefon i do razu umówił się na spotkanie. Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam doczekać się naszego spotkania!

Jak poszło mi pierwsze spotkanie sprzedażowe?

W końcu spotkaliśmy się. Byłam nastawiona na szereg trudnych pytań ze strony pana Tomasza. A w efekcie okazało się, że on idąc na spotkanie był już zdecydowany na współpracę! Sprzedałam mu dobrze wizję naszej organizacji i zasady współpracy, a on potrzebował badania rynku. Na spotkaniu dużo rozmawialiśmy o działaniach naszej organizacji, a on opowiadał o swojej firmie szkoleniowej. Obydwoje czuliśmy frajdę będąc na spotkaniu!

Co wtedy zrozumiałam?

Aby teraz dzielić się z Tobą moim doświadczeniem, musiałam na początku zostać rzucona na głęboką wodę. W ten sposób szybko zweryfikowałam swoje przekonania na temat sprzedaży bezpośredniej. Że nawet odczuwając ogromny strach, można skutecznie sprzedawać, a przy tym świetnie się bawić! Ponadto zdałam sobie sprawę, że im więcej telefonów wykonam, tym mam większą szansę na dobre spotkanie i dobrego klienta. Zrozumiałam też, że sprzedaż bezpośrednia rozwiązuje problemy klientów, a profesjonalny sprzedawca musi przyjść do niego z gotowym rozwiązaniem.

A jakie było Twoje pierwsze spotkanie ze sprzedażą bezpośrednią? Podjąłeś sam decyzję, że będziesz sprzedawał czy tak jak ja zupełnie tego nie planowałeś? Koniecznie podziel się ze mną w komentarzu!


Do napisania!

Bernadeta Selwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *